ULICZKA TRADYCJI :D
Jak co roku, tak i w tym poszłam na imprezę w moim mieście .
" Uliczka Tradycji " - Radom Sobota - Niedziela , 7- 8
września 2013 r . Resursa oraz przylegające ulice - Struga, Malczewskiego
i Pl. Jagielloński
Wszystko było związane z dawnym jedzeniem . Myślę ,że w
tym by się świetnie odnaleźli blogerzy ; Randdal , Straszny Knieź i Ktoś , bo oni lubią
kuchcić i inni też , zwłaszcza panie proszone są o uwagę !. ..
"Jak się ongi w Radomiu jadało" - czyli premiera
filmu o St.Wierzbickim i jego restauracji.
I na " tropach smaków " , czyli wycieczka szlakami dawnych radomskich lokali gastronomicznych (start spod Resursy)
I na " tropach smaków " , czyli wycieczka szlakami dawnych radomskich lokali gastronomicznych (start spod Resursy)
MENU
Radomskie restauracje zapraszają na wyśmienite
menu, które każdy smakosz odwiedzający VI Uliczkę Tradycji będzie mógł pokosztować.

Oto kilka z wielu, wielu propozycji;
Oto kilka z wielu, wielu propozycji;
"Rozmaryn" poda specialite de la maison,czyli zrazy
zawijane "a'la Wierzbicki" podane z kasza gryczaną ,
Hotel "Arbiter" raczyć nas będzie żurem po
staropolsku i kiełbaską , "Teatralna" serwuje m.in. fetę w boczku i karkówkę
w ziołach i kolorowem pieprzu . "Mammo leo" szykuje ekstraordynaryjne
kulinarne niespodzianki dla dzieci.
Radomscy piekarze wśród bogatej oferty zachwalać będą ;
staropolski na chrzanie, smakowitą krajanke i chleb na sto procent.
Producenci wędlin "Czapla" polecać zaś będą wyroby wędzone drzewem liściastym.
Cukiernia królewska "Kilian" wyszykuje na zakończenie Wielki Tort dla wszystkich amatorów słodyczy.
Kto ciekawy , to może sprawdzić i posmakować te "specjalite" w tych lokalach na co dzień. ;)
Cała zabawa polega na tym , że miasto nagle cofa się w czasie i raptem w jego najstarszej części robi się pstryk i jesteśmy się w latach 20- tych latach 30-tych ubiegłego wieku ;)
Radomscy piekarze wśród bogatej oferty zachwalać będą ;
staropolski na chrzanie, smakowitą krajanke i chleb na sto procent.
Producenci wędlin "Czapla" polecać zaś będą wyroby wędzone drzewem liściastym.
Cukiernia królewska "Kilian" wyszykuje na zakończenie Wielki Tort dla wszystkich amatorów słodyczy.
Kto ciekawy , to może sprawdzić i posmakować te "specjalite" w tych lokalach na co dzień. ;)
Cała zabawa polega na tym , że miasto nagle cofa się w czasie i raptem w jego najstarszej części robi się pstryk i jesteśmy się w latach 20- tych latach 30-tych ubiegłego wieku ;)
Był nawet taki film, bodajże musical pt. "lata
dwudzieste , lata trzydzieste ", Polska 1983, reż Janusz Rzeszewski . :D))
..
Nagle znajdujemy się na początku XX wieku.
Nagle znajdujemy się na początku XX wieku.
Czyli poszłyśmy obie z mamą na spacer i nagle , jak za
znakiem czarodziejskiej różdżki znalazłyśmy się w innej epoce.
Towarzystwo jak widać, bardzo różnie odziane. :D
Towarzystwo jak widać, bardzo różnie odziane. :D
Doprawdy ciężko nam się było wpasować w tę epokę.ale ludzie
byli tradycyjnie życzliwi i przyjęli z otwartymi rękami. Tak ,że nawet uczyłyśmy się
modnego tanga , na salce balowej . ;)

Potem posiliłyśmy się w kawiarni .
No i byłyśmy na weselu żydowskim.
Posłuchałyśmy muzyki klezmerskiej i tańców i byłyśmy na spektaklu "Garb jak góra Synaj".reż. Włodzimierz Mancewicz.
No i byłyśmy na weselu żydowskim.
Posłuchałyśmy muzyki klezmerskiej i tańców i byłyśmy na spektaklu "Garb jak góra Synaj".reż. Włodzimierz Mancewicz.
Również posłuchałyśmy kapeli miejskiej i szlagierów z
filmów przedwojennych między innymi
"Umówiłem się z nią na 9 " ;)
Także posłuchaliśmy muzyki z Nowego Orleanu w wykonaniu radomskiej orkiestry garnizonowej.
Także posłuchaliśmy muzyki z Nowego Orleanu w wykonaniu radomskiej orkiestry garnizonowej.
Niektóre atrakcje się pokrywały , i będąc na przyklad na weselu, nie mogłam obejrzeć
"Nie taki frajer - pompka", czyli pokaz sprawności na rowerach z epoki. :(
Nie zabrakło również i " Limuzyn ", czyli konkurs elegancji dawnych automobili.
Oto zdjęcia niektórych .
Całość została zakończona , jeżeli będziemy używać terminologii kulinarnej , "płonącym deserem", czyli był pokaz ogniowy i oficjalne zamknięcie VI Uliczki Tradycji.
Nie zabrakło również i " Limuzyn ", czyli konkurs elegancji dawnych automobili.
Oto zdjęcia niektórych .
Całość została zakończona , jeżeli będziemy używać terminologii kulinarnej , "płonącym deserem", czyli był pokaz ogniowy i oficjalne zamknięcie VI Uliczki Tradycji.
Jednym słowem CYMES - ( pod nazwą cymes przepis na ten żydowski rarytas) - palce lizać ! . .. ;)
Też kiedyś spróbuje z ciekawości , bo nie jadłam . :D
Ps.
Na imprezie nabyłam gazetę z epoki i w domku sobie poczytałam. :)
Ekstraordynaryjne wydanie Radomskiego Miesięcznika Kulturalnego , 7-8 września 2013.
Dowcip polega na tym , że ten numer powstał z autentycznych artykułów i ogłoszeń z "Ziemi Radomskiej" ,"Słowa" , "Gazety Radomskiej" i "Odrodzenia" wydanych w Radomiu w okresie międzywojennym.
Ubawiłam się setnie. ;D
My narzekamy na ceny, a tu proszę - szklanka herbaty 100 marek! .Okropność.
Chyba to była ta hiperinflacja po I Wojnie Światowej .. .
Niemcy sprytnie to rozegrali .Czyli słusznie Kwiatkowski zrobił ( ówczesny minister chyba finansów) ,że utworzył złoty polski! ...
No a tak z mniej poważnych, choć i na łamach tej prasy nasi politycy też nieźle się zwalczali. Do rękoczynów w kawiarniach dochodziło!..
Telefony były 4 -cyfrowe!!!
Na przykład obiad w restauracji "Cristal" Moniuszki 26 w Radomiu telef. 29-66 obiady smaczne, zdrowe i tanie.Obiad z 3-ch dań 1 zł.50gr !!
Anegdota - pt. Napiwek
Dwóch jegomości wychodzi z restauracji.
- Ile dać napiwku portjerowi - pyta jeden.
-Ile chcesz- mówi drugi.
-A czy to nie będzie za mało?..
I na sam koniec są podane 4 przepisy kulinarne ówczesne, bo i moda na jedzenie jest też inna.
do wyboru ;
1.Kartofle nadziewane grzybami.
2.Kaczka w śmietanie.
3.Tort marmeladowy.
4.Móżdżki cielęce na parze.
Eeee... to może to (1.) , bo jestem na diecie !!!
Czyli - Kartofle nadziewane grzybami
Ugotowane grzyby suszone drobniutko usiekać i zmieszać z dwiema posiekanymi cebulami, usmażonymi w maśle, dodać trochę soli, pieprzu, wbić dwa żółtka i wszystko razem wymieszać. Nawpół ugotowane obrane całe kartofle , ściąć wierzchołki, wewnątrz je wydrążyć i nakładać przyrządzoną masą, nakryć wierzchnim kawałkiem, ułożyć na brytwannie , podłożyć łyżeczkę masła i wstawić na kilka minut do piecyka dla upieczenia.
Smacznego ! :D )))
Też kiedyś spróbuje z ciekawości , bo nie jadłam . :D
Ps.
Na imprezie nabyłam gazetę z epoki i w domku sobie poczytałam. :)
Ekstraordynaryjne wydanie Radomskiego Miesięcznika Kulturalnego , 7-8 września 2013.
Dowcip polega na tym , że ten numer powstał z autentycznych artykułów i ogłoszeń z "Ziemi Radomskiej" ,"Słowa" , "Gazety Radomskiej" i "Odrodzenia" wydanych w Radomiu w okresie międzywojennym.
Ubawiłam się setnie. ;D
My narzekamy na ceny, a tu proszę - szklanka herbaty 100 marek! .Okropność.
Chyba to była ta hiperinflacja po I Wojnie Światowej .. .
Niemcy sprytnie to rozegrali .Czyli słusznie Kwiatkowski zrobił ( ówczesny minister chyba finansów) ,że utworzył złoty polski! ...
No a tak z mniej poważnych, choć i na łamach tej prasy nasi politycy też nieźle się zwalczali. Do rękoczynów w kawiarniach dochodziło!..
Telefony były 4 -cyfrowe!!!
Na przykład obiad w restauracji "Cristal" Moniuszki 26 w Radomiu telef. 29-66 obiady smaczne, zdrowe i tanie.Obiad z 3-ch dań 1 zł.50gr !!
Anegdota - pt. Napiwek
Dwóch jegomości wychodzi z restauracji.
- Ile dać napiwku portjerowi - pyta jeden.
-Ile chcesz- mówi drugi.
-A czy to nie będzie za mało?..
I na sam koniec są podane 4 przepisy kulinarne ówczesne, bo i moda na jedzenie jest też inna.
do wyboru ;
1.Kartofle nadziewane grzybami.
2.Kaczka w śmietanie.
3.Tort marmeladowy.
4.Móżdżki cielęce na parze.
Eeee... to może to (1.) , bo jestem na diecie !!!
Czyli - Kartofle nadziewane grzybami
Ugotowane grzyby suszone drobniutko usiekać i zmieszać z dwiema posiekanymi cebulami, usmażonymi w maśle, dodać trochę soli, pieprzu, wbić dwa żółtka i wszystko razem wymieszać. Nawpół ugotowane obrane całe kartofle , ściąć wierzchołki, wewnątrz je wydrążyć i nakładać przyrządzoną masą, nakryć wierzchnim kawałkiem, ułożyć na brytwannie , podłożyć łyżeczkę masła i wstawić na kilka minut do piecyka dla upieczenia.
Smacznego ! :D )))
Kiedyś jak jeździłam do Lublina z Łodzi to przez Radom::))potem Puławy i Lublin .Zawsze wspominam z przyjemnością tę drogę do siostry::)) Aleś sobie zaszalała z wolnym czasem..Fajna rozrywka ..::))Masz bardzo fajną mamę >>Pozdrawiam Was serdecznie::)))A te kartofelki z grzybami muszą być smaczne ...::))
OdpowiedzUsuńHmm, też tak myślę. Spróbuję , bo nie jadłam , nie znałam tego przepisu. :D
UsuńPa!
Witaj Julio!
OdpowiedzUsuńDopiero się dzisiaj zorientowałem,
Że masz drugi blog, więc go zapisałem.
*
Takie wakacje w mieście były galanto,
Smakowite, wesołe, nie ma więc to tamto.
*
Pozdrawiam serdecznie.
Michał
To było tylko na zakończenie wakacji . ;D
UsuńMniej więcej jak sobie je spędziłam w moim mieście opisze na drugim blogu.Jakieś tam atrakcje miasto urządzało .Dla każdego coś miłego, z niektórych i ja skorzystałam. Pa! :D)))
Julka przyznaj się , jak polepszyły się twoje obszary cielesne po takim szalonym żarciu
OdpowiedzUsuńNo tak, ja jestem raczej drobnej postury , to pod ubraniem nie widać. ;D)))
UsuńJednak jakieś boczki , fałdki się pojawiły , to trzeba je zlikwidować dla dobrego samopoczucia.Problem,że nie wiem . Problem w tym ,że i starość .Zrobiłam się na stare lata jakaś osowiała. W przyszłym roku rowerek sobie kupie i zapisze do jakiś tam cyklistów w Radomiu , to będę z nimi uskuteczniała wycieczki rowerowe.Taki plan , zobaczymy jak będzie z realizacja ;D))))
Dzięki ,że w końcu tu zajrzałaś !!! Pa!
Kartofelki muszę takie upiec - przepis wygląda sensownie i smakowicie. :)
OdpowiedzUsuńCoś się zaczyna po miastach i miasteczkach dziać - u nas np. był niedawno Festiwal Smaków - podobno ciekawie było.
Ja też , wygląda na to,że prosto i smacznie.
Usuńmyślę,że smakowo , jak jajka faszerowane i zapiekane w skorupce - pychota!!! Zawsze na Wielkanoc u mnie, jak karp na boże narodzenie. ;D)))
Mam już taka wybrana z wielu , osobista tradycję kulinarna związana ze świętami.
I na przykład, na wszystkich świętych albo duży gar z bigosem , albo fasolka po bretońsku.
Niespodziewani goście zawsze ugoszczeni. Hhihi...
Pa! ;D
Jula co tak w Twoim grodzie słychać ,zdrowi ???Pozdrawiam nona porą chyba już jesiennie::)))
OdpowiedzUsuńNo niestety Danuśka, Ja już tradycyjnie nie cierpię drugiej połowy września , bo się zawsze umarznę.
OdpowiedzUsuńTy sobie we własnym domku , grzejesz kiedy zimno , nie;)
A w bloku czekamy aż przyjdą mrozy!
Trochę bardziej spersonalizowałam drugi blog i tam , będzie na ziąb podsumowanie upalnego lata, tak na rozgrzanie. Hihihi... Pa! :D))
Już zapamiętałam i zrobię ,tylko ostatnio coś Anka narzeka na brzuch po zjedzeniu grzybów...jakaś niestrawność::)))Może pieczarkami zastąpię bo są delikatniejsze::)))Aby do wiosny Jula::))) hihiih buziaki
OdpowiedzUsuńNo tak, jak zrobisz, to powiedz, jak smakują.bo ja też mam na to danie ochotę. ;)
UsuńPa!