MONIDŁO ;)

Monideł powrót do łask.  ::D

Niewtajemniczonym, szybko wyjaśniam ; monidło to swoiste połączenie fotografii i rysunku . 

Zwykle portret na podstawie zdjęcia ślubnego.
Czasem para była razem na jednym  zdjęciu , czasem dwa portrety oddzielne.

Taki wspólny portret , często był tworzony na podstawie oddzielnych zdjęć  , a twórca  domalowywał wszystko ,   tworzył  obraz na nowo .  ;)

Domalowywał co się dało ( lub nie dało ) , według własnego gustu i fantazji  !... 

 Wychodziły czasami ładne portrety a czasami maszkary innymi słowy - " mazidło" ,
ale o nim będzie potem  . 

Charakterystyczną cechą tego zazwyczaj czarno - białego obrazu były podkolorowane na czerwono usta ,
 a na niebiesko oczy.

 Inne detale były retuszowane , a postaciom często domalowywano kosztowne stroje,
wymyślne fryzury czy biżuterię.

P raz pierwszy monidła pojawiły się w Polsce w XIX wieku .

 Była to tańsza alternatywa tradycyjnych portretów rozpowszechniły się szczególnie wśród mniej zamożnych warstw społeczeństwa.

Piszę o tym , bo w pod radomskim Lipsku zorganizowano taką wystawę , tych jakże uroczych  monideł.

Lipską wystawę udało się zorganizować dzięki  mieszkańców  miasta  i powiatu , którzy przeszukali szafy, kufry i strychy w poszukiwaniu zapomnianych już dziś wizerunków.

Najstarsze prezentowane monidło pochodzi z lat 20 , a najnowsze z lat 70. ubiegłego wieku  , można więc sprawdzić , jak ten gatunek twórczości zmieniał się na przestrzeni lat.  :D

Ta piękna i cenna  wystawa, głównie ze względu  na wartość sentymentalną ale nie tylko ,
 jest czynna do 8 grudnia 2013 r w godzinach pracy biblioteki w Lipsku ! ... 

Teraz pytanie retoryczne , kto pamięta takie obrazy u siebie w domu , lub u przodków w rodzinie ?.. 

No własnie aż do lat 70 -tych wisiały sobie te  monidła na szczytowej ścianie w stołowym , obok obrazka święconego lub w sypialni nad małżeńskim łożem , tudzież  nad  tapczanem .

U moich znajomych długo były i podziwiałam te weselne  kreacje. hihihi..

We własnym domu stosunkowo niedawno znalazłam za szafą , jak robiłam generalne porządki.

Z pewnością też wisiały. ;)

 Ja już nie pamiętam, bo we wczesnym moim dzieciństwie , mieszkanko dwupokojowe  było skromnie umeblowane, aczkolwiek nowocześnie w  "meblościanki"  i "mazidła" już się nie wkomponowały.

Teraz "mazidło" mamy jest na szafie  a taty powędrowało do Krakowa i wisi nad łóżkiem wnuczka . :D

Piszę teraz celowo "mazidła" , bo z mamą oglądałyśmy kiedyś w ramach jakiś tam wspomnień stare etiudy filmowe  z lat 50-tych ubiegłego wieku . I jedna z nich poświęcona była takim wędrownym "artystom".
chodzili po domach i namawiali na te "mazidła".

Mama opowiadała, jak zajrzał do ich skromnego jednopokojowego mieszkanka w Powidzu ( bo tam wówczas mieszkali  ) taki artystka i namówił na takie "mazidło".

Z braku funduszy nie posiadali żadnego zdjęcia ślubnego , to sobie takie "portrety rodowe" u niego zamówili na podstawie zdjęć z legitymacji szkolnych , czy  z dowodu . Reszta została domalowana według jego mocy, czy raczej niemocy twórczej. Hahahha...

W tej nowelce filmowej, też takie dzieło zrealizował artysta domokrążca , ale coś się nie podobało zamawiającym i z tego powodu jakieś śmieszne rzeczy się działy.

Jak patrzyłyśmy na tę etiudę, to śmiałyśmy się z mamą  w głos, jak "głupie do sera".

Nic to ,  Monidło vel "mazidło "  jest ukryte w domu dla potomnych !...
Pa!  :D))))

Ps.
No niech będzie w przestrzeni wirtualnej . ::D
Monidło mojego taty. Młodziutki porucznik , zaraz po szkole pilotów w Dęblinie.
Ten portret rodowy wisi u mojego bratanka w jego pokoju. :)




Poniżej monidło rodziców razem.. :D)))

 Pa!  ;D

Komentarze

  1. Witaj Julo!
    Pamiętam takie monidła, albo mazidła, jak kto woli. Wisiały sobie takie cuda w mieszkaniach i... Komu to przeszkadzało. Teraz podobne monidła widzę na "NK". Jest coś atawistycznego w ludziach na stare lata.
    Nawet film o tym za kumuny nakrecono na podstawie noweli bodaj Jasia Himilsbacha.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał
    PS. Vojtek pewnie nie powędrował na manifestację z aparatem. Ponoć na ryby pojechał swoją nową Skodą, która mogłaby ucierpieć w zadymie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za rewizytę. ;D
      Dobrze ,że moja mama tu nie zagląda ,to może te "mazidła" wklepie, bo są naprawdę urocze.
      No i rodzice tacy młodzi ! ::D )))
      Pa!

      Usuń
  2. ja za takowymi nie przepadam mimo że starocia uwielbiam , ale to rzecz gustu

    Julka wieczorowo z centralnej - Dośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się w młodości bardzo nie podobały, uważałam je za obciach. :D
      Teraz inaczej patrzę, zwłaszcza po tym filmie (etiudzie). ;)
      Takie czasy, taka moda była!..
      No i nawet to urocze a niektóre nawet i były ładne. :D
      Dzięki ,że zajrzałaś.
      Jakoś teraz inaczej patrzę, kiedyś goniłam za nowinkami, a teraz nie, zatrzymuje się nad tym co mija, a pamiętasz makatki wyszywane w kuchni , u mnie w domu to było i u sąsiadów też a słynne już malowidła Jelenia na rykowisku i etc... Ten kicz, który jest zastąpiony czymś innym , był naprawdę cudny !.. ::D
      Pa!
      Ps.
      Mnie dopiero teraz to się podoba. ;D

      Usuń
  3. ja tez kiedys widzialam takie mazidla czy monidlo :D nie pamietem gdzie i u kogo - nie wiem czy lubie bo slabo pamietam :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie były to jednak "mazidła".
      Pojedyncze przypadki były nawet i ładne.
      wisiały sobie takie portrety małżeńskie na honorowym miejscu w większości mieszkań na wsi i w miastach , głównie w latach 50-tych i początek lat 60-tych ubiegłego wieku. :D)))
      Ps.
      Urok nostalgiczny głównie, choć pasuje do serwetek dzierganych , figurek fajansowych , ma to nawet swój urok. ;)

      Usuń
    2. a wiesz ze jakby mi sie trafila takie kogos z mojej rodziny ( a pewnie ktos to ma - bede sie pytac) to nawet by mi pasowalo :)wlasnie tak nostaligicznie :)

      Usuń
    3. Portret dziadka wisi nad łóżkiem wnuka. :D
      A mama swojego nie chce powiesić. ;)
      Zrobię zdjęcia tych mazideł i wepnę do notki.
      Pa!

      Usuń
  4. Jula ja pamiętam z dzieciństwa ,kiedy to po wsi chodził pan i robił zamówienia na portrety .Moja babcia z dziadkiem właśnie zrobili sobie takie coś ze zdjęć::)) Także nam zrobili wspólny portret..4-ka rodzeństwa ..Ale wszystkie portreciki są u brata na ścianie::) Bo on odziedziczył stary dom po dziadkach::))Pozdrawiam i zapraszam na pogaduszki na blog nr -3::))) Chyba zgłupiałam hihihihihi ale co mi tam wieczory długie będę sobie pisać ::)))danka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, gdzie to było? Zechciałabyś mi o tym opowiedzieć coś więcej? Jestem kulturoznawcą i bardzo interesują mnie monidła. anna.mazela@gmail.com - napisz!

      Usuń
  5. Ty , to zabieraj się za malowanie akwarel. :)
    Dzięki,że zajrzałaś. Pa!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. Zawędrowałam tu taj od Danuśki. I od razu temat mi bliski. Pamiętam doskonale krążącego "artystę" po wsi mojego dzieciństwa i namawiającego ludzi na portrety, albo święte obrazki. Moi dziadkowie zamówili obraz "Święta rodzina" i wisiał w sypialni nad łóżkiem, a moi rodzice mieli ślubny portret zrobiony z z dwóch zdjęć: mamy z czasów dziewczyńskich i ojca w mundurze wojskowym. Portret ten nadal wisi w domu po rodzicach i muszę przyznać, że prawie wygląda na prawdziwy.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. azalia,
      Miło mi ,że zajrzałaś do mnie. :D
      No tak te portrety rodowe i te święte obrazki to teraz z zaskoczeniem stwierdzam, że to klimaty z mojego dzieciństwa i co tu dużo mówić ,łezka w oku jest przy wspominaniu .
      Dzięki za komentarz i pozdrawiam!..
      Ps.
      Oczywiście czytałam Twoje komentarze u Danki ,oczywiście i do ciebie tez wpadnę z wizyta i z kawką. na pogaduszki internetowe. ;D)) Pa!

      Usuń
  7. Tak styropianowi wojownicy wojują sami ze sobą. KOSZTEM POLSKI! W pale to mi się nie mieści ale tak jest. A było tak pięknie! A wyszło jak zwykle.........przypominają mi się rozbiory Polski. Z lekcji historii. Anarchia szlachecka i magnacka...... To jest temat jak rzeka.
    Pozdrawiam i nadrabiam bo mnie w necie nie było :)

    A monidła to widziałem na wsi na Pólnocnym Mazowszu. To piękny tam zwyczaj. Wędrowny artysta przybywał do wsi i malował na podstawie portretów. Ślubne takie u nas na wsi wiszą. Ogólnie lubię słuchać opowieści o zwyczajach na wsi. Bo miejskie mniej więcej znam. I mam fotkę tego monitowała. Kolory przepiękne:)
    Pozdrawiam serdecznie
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monidła , to i "artysta-domokrążca" w mieście też tworzył. Na podstawie zdjęć robił te portrety ślubne. ::D

      Usuń
  8. https://picasaweb.google.com/lh/photo/OGKOapknzuee0KvqD8qkDdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

    Tu masz fotkę monidła u sąsiadów na wsi. Niestety Karolek już nie żyje. A Basia żyje.
    Pozdrawiam raz drugi

    OdpowiedzUsuń
  9. @vojtek,
    No tak, w pale się nie mieści. widocznie tak mamy. Nie potrafimy się sami zarządzać, myślę o naszym kraju, narodzie?...
    (Tylko pracować pod nadzorem) ;D
    Pa!

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie nadal wisi mazidło mamy i taty w domku Ojca i jest piękne, choć tyle lat minęło a ja mam sentyment niezwykły do niego, pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
  11. Jadwigo,
    Bardzo się cieszę ,że i tu trafiłaś na mojego drugiego bloga. ::D
    Teraz miałam trochę przygód w realu.;)
    Tak, moja koleżanka też ma w domu te mazidła swoich rodziców. ;)
    Ja pokaże te swoje mazidła , moich przodków w kolejnej , już świątecznej notce
    Pa!

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj! Piękne monidła! Czy dalej je posiadasz? Czy zechciałabyś do mnie napisać coś więcej o historii tych obrazów? Skąd pochodzisz i gdzie zostały wykonane te monidła? Jestem kulturoznawcą i od lat badam fotografię, a ostatnio interesują mnie właśnie monidła :) napisz! anna.mazela@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wnuczek z Krakowa zechciałby się może ze mną spotkać w tej sprawie? Daj znać!

      Usuń

Prześlij komentarz